Jaroslaw Dobrzynski


Idź do treści

stare piosenki

Fragmenty piosenek śpiewają:
Lora Szafran, Jola Jaszkowska,
Dorota Stalińska
Andrzej Zaucha, Mieczysław Szcześniak
i Patryzio Buanne


SŁOWO OD KOMPOZYTORA

ANDRZEJ ZAUCHA - szczególna postać w mojej karierze.

Pod koniec lat sześćdziesiątych usłyszałem w radiu Andrzeja Zauchę z zespołem Dżamble. Takiego głosu się nie zapomina. Byłem zafascynowany. W 1972 r. w Hybrydach na ul. Mokotowskiej usłyszałem go podczas próby na żywo i było jeszcze lepiej. Ja wtedy miałem 18 lat i stawiałem pierwsze kroki w zawodzie muzyka i kompozytora. Los tak chciał, że dopiero w latach osiemdziesiątych połączyliśmy siły – on wokalista, ja kompozytor. W 1985 r. zostawiłem w Teatrze Stu kasetę z propozycjami dla Andrzeja. Rok później jedna z tych propozycji została zaprezentowana na festiwalu opolskim. Zbyszek Książek, którego poznałem dzięki Andrzejowi napisał słowa, Andrzej zaśpiewał, ja zaaranżowałem. Piosenka "Myśmy byli sobie pisani", bo o niej tu mowa spodobała się publiczności, ale nie jury. Dla nas publiczność była ważniejsza. Kontynuowaliśmy współpracę. I tak powstała płyta „Byłaś serca biciem”. Pamiętam niezwykłą atmosferę towarzyszącą tej płycie. Pełne zaangażowanie, od realizatora dźwięku (Mikołaja Wierusza) po właściciela studia (Mirosława Wróblewskiego). Widzieliśmy w tym projekcie wielką szanse dla nas wszystkich i udało nam się jej nie zmarnować. Najważniejszy był Andrzej. Jego wrażliwość, talent, i nade wszystko dojrzałość wokalna rzutowały na atmosferę w studio i jakość tej produkcji. Hasło obowiązujące wtedy w studio to: "Niskie jest piękne”, autorstwa najprawdopodobniej Zbyszka Książka. Dotyczyło oczywiście Andrzeja i wywoływało uśmiech na jego twarzy. Było antidotum na zły humor. Całą moją twórczość z Andrzejem i Zbyszkiem Książkiem uważam za kluczową w mojej karierze. Bez Andrzeja wszystko potoczyłoby się inaczej. Planowaliśmy następną płytę. Niestety stało się coś, czego nikt nie przewidział. Wiadomość zaskoczyła mnie i Ryśka Rynkowskiego w Hiszpanii. Jego śmierć była dla mnie szokiem. Bardzo mi brak Andrzeja. Był niezastąpiony.



Powrót do treści | Wróć do menu głównego